Czego nie wiecie o supermarkecie

with Brak komentarzy

Supermarkety doskonale znają nasze upodobania i zachowania. Pracują nad tym sztaby psychologów, psychomarketerów i socjologów. Robiąc zakupy jesteśmy przekonani, że mamy wszystko pod kontrolą. Czy aby na pewno?

Przed nami warzywa i owoce

Z przeanalizowanych przez specjalistów nagrań ze sklepowych kamer wynika, że po wejściu na halę najpierw patrzymy w prawo (według badań, robi to 95 procent z nas). I właśnie po prawej stronie czekają na nas pierwsze niespodzianki, czyli produkty w specjalnej promocji (czytaj: takie, których sklep chce się pozbyć). Jest tam wszystko, co ma nas utrzymać w przekonaniu, że dany supermarket oferuje wyjątkowe okazje, zniżki i promocje. Jest to ważny czynnik psychologiczny, bowiem już przy wejściu mamy się odprężyć i spokojnie robić zakupy.

W większości supermarketów pierwszym napotkanym przez nas segmentem są warzywa i owoce. Dlaczego? Bo są to produkty zawierające witaminy i minerały bardzo korzystne dla naszego zdrowia. Jeżeli włożymy do koszyka pomidory, cebulę, kalarepę, jabłka czy banany, od razu wzrasta nasze dobre samopoczucie, bo kupujemy tylko zdrowe produkty. Jesteśmy z siebie zadowoleni i gdy dorzucimy do koszyka chipsy albo słodycze, wyrzuty sumienia mamy znikome.

łki z podstawowymi produktami ulokowane są bardziej na końcu sklepu. Żeby tam dojść, przechodzimy obok niezliczonej ilości mniej lub bardziej potrzebnych towarów, z których wiele jest do nabycia po cenach promocyjnych. Grzechem byłoby zmarnować taką okazję, dlatego przynajmniej kilka z nich ląduje w naszych koszykach.

Marketingowe zakupy

Jak to się dzieje, że wchodzimy do supermarketu w celu uzupełnienia domowych zapasów, a wychodzimy z mnóstwem niepotrzebnych produktów? Nie jesteśmy przecież ani rozrzutni, ani nieodpowiedzialni. Mamy przy sobie listę zakupów, ale zamiast trzymać się ściśle określonego planu, pakujemy do koszyka różne często nieprzydatne towary. Odpowiedź jest prosta. Naprzeciwko nas stanęły wyjątkowo sprytne techniki marketingowe.  

Proces sprzedaży zaczyna się, zanim wejdziemy do sklepu. Jesteśmy już tak nasiąknięci telewizyjnymi, internetowymi i gazetowymi reklamami, że po przekroczeniu progu supermarketu okazuje się, że zostaliśmy przez reklamodawców „urobieni”. Zaczynamy wędrować długimi handlowymi alejkami, gdzie na półkach królują towary umieszczone nieprzypadkowo. Każde ułożenie produktu ma swoje logiczne uzasadnienie.  

Towarzyszy nam relaksująca, wybrana przez specjalistów odprężająca muzyka, a rozpylane aromaty wprawiają nas w dobry nastrój. Kierując się zasadą „klient nasz pan” szefowie supermarketów robią wszystko, abyśmy czuli się w tym miejscu doskonale. Wyłożone na półkach towary przyciągają nasz wzrok, a z każdą mijaną wystawą znacznie maleją nasze szanse na opuszczenie tego zakupowego raju z małą ilością potrzebnych produktów. Plan naszej sklepowej podróży jest specjalnie wymyślony. Dla nas. Nikt nas do niczego nie namawia, ale wpadliśmy już w tę machinę i jesteśmy jej małymi trybikami.

Psychologia zakupów

Duńczyk Martin Lindstrom, niekwestionowany „guru” marketingu, po przeprowadzonych badaniach na grupie ponad dwóch tysięcy sklepowych wolontariuszy z różnych krajów, wyciągnął ciekawe wnioski. Okazuje się, że mózgi osób patrzących na obrazy związane ze znanymi i cenionymi markami takimi jak na przykład Apple, reagują w ten sam sposób, jak mózgi osób religijnych na widok świętych figur czy obrazów. Niektóre marki mają swoje tłumy wiernych wyznawców i według Linstroma ich uwielbienie dla danej marki można przyrównać z uwielbieniem do idola, z którym są związani na dobre i na złe.

Ogromny wpływ na robienie zakupów mają czynniki kulturowe. Mieszkańcy poszczególnych części świata znacznie różnią się od siebie w zakupowym procesie. Dotyczy to przede wszystkim Europy i Azji.

Europejczycy centra handlowe odwiedzają raz na tydzień, ewentualnie raz na dwa tygodnie, co daje sklepom czas na zmianę wystroju i przygotowanie się do kolejnych promocji. Mieszkańcy Azji w wielkich sklepach spędzają o wiele więcej czasu, co oznacza częstsze zmiany wystaw, obniżek i promocji.

Większą radość z zakupów czerpią kobiety i na oglądanie produktów poświęcają dużo czasu. Sprawdzają daty ważności na produktach, czytają załączone etykiety. Panów rzadziej interesuje cena wybranego towaru, często ignorują metki i na ogół decyzje podejmują racjonalnie.  

Supermarkety dokładnie analizują nasze zachowania. Dawniej monitorowano klientów i analizowano dane z kamer, aby jak najlepiej poznać zachowania i upodobania klientów. Dzisiaj klientów można od siebie odróżnić, nawet jeżeli w koszyku mają takie same produkty. Kłania się video miting, technika rozpoznawania obrazów umożliwiająca skanowanie poczynań tysięcy osób. Program powie, ile czasu dany klient spędził w sklepie, jak długo zastanawiał się nad wyborem produktu, jakie towary interesowały go najbardziej, co najdłużej oglądał, nad jakim zakupem się wahał.

Zakupy pozwalają na poprawę naszego samopoczucia, wywołują wrażenie, że dzięki obniżkom i okazjom zrobiliśmy doskonały interes. Niekiedy jedna markowa sukienka czy nowy tablet mogą być dokładnie tym, czego w danej chwili potrzebujemy. Kupując towary dobrej i cenionej na rynku marki z tak zwanej wyższej półki, stajemy się sami dla siebie bardziej atrakcyjni.

Jeżeli wybieramy się do supermarketu, żeby uzupełnić domowe zapasy, zostawmy lepiej w domu kartę kredytową i weźmy ze sobą określoną ilość gotówki. W przeciwnym wypadku po powrocie z zakupów możemy się mocno zdziwić.

Barbara Kamińska

Facebook