Rozlicz się z przeszłością, dopiero wtedy zaczniesz żyć normalnie

with Brak komentarzy
Wielu z nas żyje w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, a mamy w sobie dużo ze skrzywdzonego dziecka. Nie potrafimy być szczęśliwi, kolejne związki się rozpadają. Poczucie krzywdy, której kiedyś doznaliśmy, nie pozwala nam normalnie żyć. Tyle razy obiecywaliśmy sobie, że będziemy inni, nie tacy jak nasi rodzice. Że będziemy lepsi od nich. Że będziemy kochać nasze dzieci miłością bezwarunkową. Że to, co było naszą traumą, to już przeszłość. Że zapomnimy…

Trudno zapomnieć
O tym, że tata chciał syna, a nie córkę i przez całe życie o tym przypominał. Że nasze dziecięce problemy, jakże dla nas ważne, były przez rodziców wyszydzane, wyśmiewane i bagatelizowane. O tym, że kary nie były adekwatne do winy. Że jako dzieci byliśmy niedoceniani, upokarzani. O tym, że siostra/brat byli przez rodziców bardziej kochani niż my, a teraz dziadkowie bardziej kochają ich dzieci niż nasze…

Także o i tym, że dorastaliśmy w rodzinie, gdzie wszyscy skoncentrowani byli na pracy i zarabianiu pieniędzy. Nie okazywali sobie emocjonalnej więzi, fizycznej czułości i bliskości. Rodzice zajęci własnymi problemami nie interesowali się nami, naszymi osiągnięciami lub problemami w szkole. Nie byli apodyktyczni, surowi, skąpi, ale byli pozbawieni uczuć. Na co dzień w domu panował emocjonalny chłód i dystans. Rodzina nie była sobie w żaden sposób bliska, dzieliło nas wiele. Rodzice nie mówili wprost, że jesteśmy dla nich ciężarem, ale my właśnie tak to odczuwaliśmy.

Konsekwencje takich postaw dorosłych ponosiliśmy my – dzieci, które w pewnym momencie zaczynały siebie obwiniać i zadawać sobie pytanie: może to jest moja wina? Po latach, już jako dorośli ludzie, z powodu doświadczeń z dzieciństwa, czujemy się w jakiś sposób odrzuceni. Przez partnera/partnerkę, przyjaciół, kolegów z pracy. Gdy mamy się do kogoś zbliżyć jesteśmy skrajnie ostrożni i nieufni, bo znów może zaboleć…

Boimy się, że bliska nam osoba będzie się do nas odnosić tak jak kiedyś nasi rodzice w stosunku do nas, że znów będziemy niezauważani, niedoceniani, lekceważeni, poniżani, wyśmiewani. A to jest dla nas bardziej bolesne niż słowa, których nasi rodzice nigdy głośno nie wypowiedzieli, ale ich sposób zachowania sprawiał, że i tak to wiedzieliśmy.

Nie chcemy tego pamiętać. Tymczasem psychologowie są zdania, że aby żyć normalnie – spokojnie, prawdziwie – w dorosłym życiu trzeba się rozliczyć z bolesnym dzieciństwem. Z faktami, o których staramy się zapomnieć, które chcemy wymazać z pamięci i które, co gorsza, staramy się usprawiedliwić. Bo mimo wszystko kochamy swoich rodziców i nie chcemy im sprawiać przykrości. I nie chodzi o to, aby ich oskarżać, ale przedstawić im swoją przeszłość widzianą naszymi oczami. Doprowadzić do tego, że zostaniemy wysłuchani. Opowiedzieć o tym, co ich zdaniem nie było ważne, ale dla nas ciągle jest pasmem doznanych krzywd i upokorzeń. Stanąć z tym wszystkim twarzą w twarz, z otwartą przyłbicą. I zacząć żyć teraźniejszością.

Odrzuceni
Klucz do naszych obecnych problemów tkwi w przeszłości. Mamy przykre doświadczenia z dzieciństwa, gdzie na porządku dziennym był brak akceptacji, poniżające uwagi, psychiczna, często i fizyczna krzywda i traktowanie nas jako zbędnego ciężaru. Jeśli jako dziecko czuliśmy się odrzuceni, to jako dorośli jesteśmy bardziej od innych wrażliwi na zranienia, boimy się kolejnego odrzucenia, które może przywołać wszystkie dziecięce i młodzieńcze krzywdy.

My, odrzuceni, cechujemy się brakiem wiary w siebie, poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości, brakiem zaufania do drugiego człowieka, obawą przed ośmieszeniem, problemami we własnych związkach, trudnościami w wychowaniu dzieci itd. Bo nigdy nie byliśmy najważniejsi dla matki czy ojca i teraz nie potrafimy być wystarczającymi dla siebie. Żyjemy w ciągłym pragnieniu miłości i w poczuciu, że na nią nie zasługujemy. A jeśli ją otrzymamy, trudno ją nam przyjąć w obawie, że ją utracimy.

Rozliczenie z przeszłością
Rany z przeszłości nie muszą stale boleć. Trzeba tylko nauczyć się, jak je wyleczyć, i uporać się z dawnymi wnioskami i wyobrażeniami. Bo to, co zrobimy w przyszłości, zależeć będzie od dnia dzisiejszego. A to, co zrobimy dzisiaj, przeszłością stanie się już jutro.

Wydarzenia z dzieciństwa mogą mieć bardzo wyraźny wpływ na naszą dorosłość i powodować powtarzanie wzorców zachowań z domu rodzinnego. Nie możemy jednak pozwolić, aby przeszłość, która nas zdominowała, miała wpływ na naszą teraźniejszość i przyszłość. To, że jako dziecko nie potrafiliśmy się przeciwstawić ojcu czy dominującej matce, nie oznacza, że dalej musimy się im podporządkowywać. Nie musimy czuć się bezsilni i być więźniami własnej przeszłości. Możemy walczyć z błędnymi wyobrażeniami o sobie, nie uznawać ich jako pewnik, uwolnić się od przeszłości. Możemy też nauczyć się nowych sposobów rozwiązywania problemów, tych dzisiejszych, tu i teraz, bez starych prawd i wyobrażeń.

Dasz radę
Powracanie do upiorów przeszłości, uporczywe powtarzanie sobie, że znów coś się nie uda, że nie podołasz, nie potrafisz, to wszystko może spowodować, że prawdopodobnie tak właśnie się stanie. Albo tak właśnie będziesz czuł/czuła, nawet zanim spróbujesz. Lecz jeśli powiesz sobie, że dasz radę, że podołasz trudnościom, to z dużą dozą prawdopodobieństwa dane przedsięwzięcie może się zakończyć sukcesem.

Przyda się zmiana negatywnego myślenia o sobie i jest na to sposób. Spisujemy wszystkie doznane krzywdy, upokorzenia i przykrości, jakich doznaliśmy, a następnie zastanawiamy się nad ich sensownością. Przewartościowujmy je. Nawet jeśli w przeszłości robiliśmy coś głupiego, lekkomyślnego, czy nawet szkodliwego, nie oznacza to, że tacy naprawdę jesteśmy. Nie przypisujmy sobie samych negatywnych cech. To, że kiedyś rodzic zarzucał nam psucie wszystkiego, do czego się zabraliśmy, życiową nieudolność, nieporadność, nie oznacza, że wszystko robimy źle, że jesteśmy życiowym nieudacznikiem i osobą niezasługującą na nic dobrego. Wręcz przeciwnie, każdy zasługuje na miłość, szczęście i każdy potrafi robić coś dobrze. Trzeba tylko w to uwierzyć i raz na zawsze rozprawić się z demonami przeszłości.

Zamiast myślenia, że jest się nieudacznikiem, trzeba powtarzać sobie pozytywne określenia: „Dam radę, jestem całkiem bystry/bystra. Dla wielu ludzi mogę być interesujący/interesująca. Na pewno mi się uda, a nawet jeżeli nie, to nie będzie to koniec świata”.

Nie jesteśmy więźniami własnej przeszłości, to było, minęło i nie wróci. Od nas zależy, czy pozwolimy jej odejść, czy będziemy ją stale przywoływać. Czy pozostaniemy skrzywdzonym dzieckiem, czy będziemy dorosłym wolnym człowiekiem. Rany już się zagoiły, nie otwierajmy ich od nowa. Nie koncentrujmy się na tym, co było, nie dręczmy się. Żyjmy tym, co jest teraz i co może się zdarzyć.

Każdy z nas powraca myślami do wydarzeń z przeszłości, do tego co zrobił, a czego nie zrobił, jakie poniósł konsekwencje swoich wyborów, a jakie mogłoby teraz być życie. Doświadczenie jest naszą siłą, bo dzięki życiowym doświadczeniom nie tylko się rozwijamy, ale również wzbogacamy swoją wiedzę i umiejętności. A to pomoże nam w sprostaniu kolejnym życiowym wyzwaniom. Korzystajmy z doświadczenia, ale nie pozwólmy, aby przeszłość zdominowała naszą teraźniejszość i blokowała drogi do przyszłości.

Anna Janicka

Facebook