Słowa trafiające w próżnię

with Brak komentarzy

Rozmowa z dzieckiem czasami przypomina przechodzenie przez zaklęty krąg. My mówimy, młody człowiek patrzy nam prosto w oczy, ale odnosimy wrażenie, że nasze słowa trafiają w próżnię. Nie wiemy, czy odbiera nasze słowa jako kolejne polecenie? A może nie dociera do niego, o co nam chodzi? Zastanawiamy się: co spowodowało, że nie umiemy rozmawiać z własnym dzieckiem? Czy nasze dziecko w ogóle chce jeszcze z na mi rozmawiać?

Słuchać, to nie znaczy słyszeć

Dziecko potrzebuje wysłuchania. Jeśli jednak nie uszanujemy jego emocji, jeśli niezależnie od tego co mówi i jak mówi, nie usłyszymy tego, co ma nam do powiedzenia, jeśli nie wykażemy minimalnego zainteresowania jego słowami, natychmiast wyczuje nieszczerość i się do nas zrazi. Nie wiadomo kiedy, jeśli kiedykolwiek, ponownie przyjdzie do nas ze swoim problemem.

Najczęściej popełnianym przez dorosłych błędem jest przerywanie dzieciom ich wypowiedzi i natychmiastowe komentowanie bez wysłuchania ich do końca. Nieważne, czy te słowa dotyczą niesprawiedliwej ich zdaniem oceny w szkole, czy też kłótni z kolegą. Dla młodego człowieka są to bardzo ważne sprawy, a rodzice na ogół je bagatelizują. Dorośli muszą wysłuchać całości długiego, czasem bezładnego monologu pociechy i nie wtrącać swoich „trzech groszy”. Powinni tak poprowadzić rozmowę, aby dziecko samo wyciągnęło wnioski z zaistniałej sytuacji i prawidłowo ją oceniło.

Pomocne są tu wyrażenia: „interesuje mnie to, co ty o tym myślisz”, „to bardzo ciekawe” i tym podobne. Nie wolno dawać dziecku rad w stylu: „jak mogłeś tak postąpić”, „mówiłam, żebyś nauczyła się na klasówkę”, „ja na twoim miejscu”, „przecież nic się nie stało, nie dramatyzuj”.

Tylko nie krzycz

Rodzice krzyczą, kiedy sytuacja ich przerasta. Czują się bezradni i sfrustrowani, kiedy nie potrafią nakłonić dziecka do takiego, a nie innego zachowania. Podniesiony głos rodzica dziecko odbiera jako atak na siebie, więc się broni tak, jak umie i może: zaczyna zachowywać się „jeszcze gorzej”, na przykład płacze, rzuca się na podłogę, kopie, gryzie czy trzaska drzwiami. Rozmowa przeradza się w kłótnię.

Jeśli krzyczenie wejdzie rodzicom w nawyk, nie będą już potrafili komunikować się z dziećmi w żaden inny sposób, bo na spokojne słowa dzieci nie będą już zwracać uwagi.

Dla młodego człowieka akceptacja i zrozumienie rodziców są bardzo ważne. Chce być przez nich chwalony i doceniany. Nie odnajdzie się w sytuacjach, kiedy z jednej strony rodzice zapewniają go o swojej miłości, z drugiej zaś bez przerwy na niego krzyczą.

Dlaczego dzieci krzyczą?

W każdym starciu z rodzicami dzieci są na przegranej pozycji. Dorośli są więksi, silniejsi, wszystko im wolno i zawsze mają rację (albo tak im się wydaje). Niektóre dzieci podporządkowują się rodzicom z racji prawa silniejszego, jednak emocje w nich pozostają. Inne, znając słabe punkty rodziców, zaczynają z nimi walczyć, jeszcze inne będą tak długo krzyczeć, tupać i rzucać czym popadnie, aż postawią na swoim.

Krzyk dziecka jest dla rodziców sygnałem, że przekroczyli granice jego emocjonalnego terytorium. Bywa reakcją na stres, kiedy dziecko w żaden inny sposób nie potrafi poradzić sobie ze swoimi emocjami. Może też być wyrazem buntu, upokorzenia lub chęci podniesienia własnej samooceny. Kiedy dzieci nie będą już reagować na krzyk rodziców, co wtedy mamie i tacie pozostanie?

Krótko, zwięźle i na temat

Rodzice mają tendencję do mówienia do dzieci za dużo, za długo i mało konkretnie. Zadają dziecku pytania w taki sposób, że nie potrafi ono na nie odpowiedzieć. Ich wypowiedzi to „rodzicielskie kazania”, których sami kiedyś nie znosili.

Dziecko powinno otrzymać krótki i jasny komunikat, a nie długie i trudne w odbiorze zdania. Zwłaszcza małe dziecko szybko traci cierpliwość. Jeżeli skazane będzie na tyrady rodziców, rozproszy swoją uwagę albo po prostu się wyłączy i całą gadaninę puści mimo uszu, co wbrew pozorom jest całkowicie naturalne.

W sytuacjach problematycznych rodzice powinni być opanowani, mówić do dziecka spokojnie, konkretnie i wyrażać się jasno.

Zamiast mówić: „ tyle razy ci mówiłam, żebyś wreszcie posprzątał swój pokój, jak ty możesz żyć w takim bałaganie, nie wiesz gdzie, co leży, nie możesz nic znaleźć i może pozbierałbyś te brudne rzeczy i wrzucił do pralni, nie dość, że piorę twoje skarpetki… „ lepiej po prostu powiedzieć: „proszę, posprzątaj swój pokój”.

Dziecko jest mniejsze niż rodzice. Trudno mu prowadzić rozmowę, kiedy zadziera wciąż głowę do góry. Rozmawiając, lepiej jest patrzeć rozmówcy w oczy, bo rozmowa na tym samym poziomie jest o wiele bardziej komunikatywna. Jeżeli więc dziecko siedzi, należy usiąść koło niego. Jeżeli leży – położyć się obok, lub jeśli stoi, to przykucnąć i poświęcić małemu człowiekowi maksimum swojej uwagi.

Dopiero dzieci w wieku gimnazjalnym potrafią skoncentrować się na dwóch czynnościach jednocześnie. Mniejsze po prostu tego nie potrafią. Żeby słuchały, trzeba skupić na sobie ich uwagę. Nie powinno robić się tego krzykiem i w sposób agresywny. Najlepiej podejść do dziecka, dotknąć je, nawiązać kontakt wzrokowy i powiedzieć spokojnie to, co ma się do powiedzenia.

Akceptacja i czułość

W wielu rodzinach nie ma ani rozmowy ani porozumienia. Jest wszechobecna krytyka. Negatywne opinie, negatywne uwagi i brak akceptacji. Rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, ile złego wyrządzają dziecku bez przerwy je krytykując. Dochodzi ono do wniosku, że najlepszym dla niego rozwiązaniem jest zachowanie swoich myśli i odczuć tylko dla siebie. Wybiera więc milczenie, chociaż i wtedy nie jest wolne od krytyki rodziców.

Według psychologów, każdy negatywny komentarz ma tak niszczące działanie na dziecięce poczucie własnej wartości, że potrzeba aż czterech pozytywnych uwag, by odwrócić jego skutki. Dzieci akceptowane czują się kochane i doceniane, rozwijają się o wiele lepiej pod względem fizycznym i psychicznym.

Nie wystarczy, że rodzic akceptuje dziecko. Musi przekazać to uczucie w taki sposób, by dziecko mogło je wyraźnie zrozumieć. Najlepsze jest nieprzeszkadzanie, niepouczanie i niewtrącanie się. I pozytywny przekaz: „Wierzę, że sobie z tym poradzisz”.

Razem

Dobrym sposobem na nawiązanie rozmowy z dzieckiem jest wspólna zabawa, podczas której można nawiązać do zaistniałej problematycznej sytuacji i spokojnie o tym porozmawiać. Dzieci przejawiają chęć rozmowy podczas wspólnie wykonywanych czynności. Jak wykazały badania psychologów, regularne posiłki spożywane w gronie rodziny mają dla dzieci niemalże terapeutyczną moc. Poprawiają zdrowie, uczą odpowiedniego odżywiania, dziecko staje się pewniejsze siebie, jego emocje stabilniejsze, a wyniki w nauce lepsze. Dziecka trzeba słuchać także sercem, aby zrozumieć, kiedy jego głos będzie pełen radości, a kiedy pełen niepewności, rozpaczy i wołania o pomoc.

Im wcześniej rodzice zaczną słuchać i słyszeć swoje dziecko, tym większe są szanse, że wspólne komunikowanie się będzie czymś naturalnym. Rozmowa z dzieckiem to nawiązanie z nim kontaktu, poznanie jego uczuć i potrzeb, a nie rzucanie w biegu różnych komunikatów podczas myślenia o tym, że trzeba pójść do pracy, posprzątać, zrobić zakupy. Słuchanie to nie to samo, co słyszenie. Jeśli dzieci będą słyszały rodziców, będą też im posłuszne.

Sylwia Jaworska

Źródła: dobryrodzic.fdn.pl, dzieci-sawazne.pl, babyonline.pl, mama–du.pl, matkapolka.com.pl, mjak-mama24.pl

Facebook