Stocznia w Baasrode koło Dendermonde, czyli muzeum żeglugi
Wybrałam się na dłuższą przejażdżkę po okolicy i zawitałam wreszcie do muzeum szkutnictwa i żeglugi śródlądowej, do którego od lat się wybierałam, ale wybrać się nie mogłam.
Muzeum jest małe, ale bez wątpienia warte zobaczenia, zwłaszcza jeśli mieszka się nieopodal. Dobrze jest też od czasu do czasu zaczerpnąć trochę wiedzy na różne ciekawe tematy, z którymi na co dzień nie ma się do czynienia.
Okolica, w której znajduje się owo muzeum, już w średniowieczu była popularnym miejscem cumowania statków. Mowa tu o rzece Skaldzie i wiosce Baasrode, należącej do gminy Dendermonde we Flandrii Wschodniej.
Rzeka Skalda wypływa z Francji i dalej płynie przez Belgię, by ostatecznie ujść do Morza Północnego już na terenie Holandii. Kiedyś była centrum handlu sukienniczego, a w średniowieczu kursowało nią mnóstwo statków na trasie Gandawa – Antwerpia. Baasrode znajduje się mniej więcej pośrodku tej trasy. Okoliczni mieszkańcy od wieków trudnili się wyrobem rozmaitych obiektów pływających. Łodzie, tratwy, barki, kutry… Wszystko to było potrzebne, by przeprawiać się na drugi brzeg rzeki, łowić ryby, przewozić różne dobra oraz ludzi z miejsca na miejsce. Przez lata był to najskuteczniejszy i najszybszy środek transportu.
Źródła podają, że w XVIII wieku w Baasrode było dziewięć znanych działek, na których konstruowano łodzie. Z czasem szkutnictwo skupiło się jednak w dwóch większych stoczniach: rodziny Van Damme i rodziny Van Praet. W 1955 roku Van Damme sprzedał swoją stocznię sąsiadowi, Gabrielowi Van Praet, i to właśnie na terenie tej ostatniej znajduje się dziś muzeum.
Wraz z rozwojem transportu drogowego transport wodny schodził na drugi plan, aż w końcu przestał się opłacać, a w zasadzie w ogóle mieć sens. Ostatni statek zwodowano tutaj w 1972 roku, a w 1986 roku pewnego dnia pracownicy opuścili stocznię i nigdy więcej już nie wrócili.
Barka Lauranda została zbudowana w Baasrode w 1928 roku. Jej właścicielem i kapitanem był niejaki Jan Verheyen, który pływał nią wraz z żoną Francine Tange. Ponieważ barka musiała być holowana, czyli była wolniejsza niż modele napędzane silnikiem, używano jej głównie do przewozu różnych rzeczy na krótkie odległości. Małżeństwo przeszło na emeryturę w 1968 roku.
ALYV to 38-metrowa barka motorowa zbudowana w 1938 roku w stoczni Van Praet. Jej pełne wymiary to 38,6 metra długości, 5,05 metra szerokości i 2,3 metra wysokości. Waży 80 ton, a mogła przewozić do 370 ton towaru. Nazwa jest skrótem imion córek pierwszych właścicieli: Albertine i Yvonne.
Królewski salon Van Damme
Ten salon Petrus Van Damme kazał urządzić z okazji wodowania trzymasztowego statku Leopold I, które miało miejsce 19 kwietnia 1852 roku.
Zdarzenie to miało bowiem ogromne znaczenie dla stoczni Van Damme, ale także dla Baasrode i całej Belgii. Petrus Van Damme zlecił weneckim malarzom pomalowanie sufitu i drzwi. Efekt do dziś jest zachwycający.
Statek Leopold I był największym i najpiękniejszym statkiem, jaki zbudowano w Baasrode. To dębowy żaglowiec z pełnym ożaglowaniem, o wyporności 656 ton. Został zbudowany na zamówienie największego belgijskiego armatora Pierre’a-Jacques’a Spilliaerdta-Caymaxa. Spilliaerdt-Caymax postanowił ochrzcić swój statek na cześć króla, którego był wielkim fanem i dobrym znajomym. Król bowiem często korzystał z jego rozległej wiedzy marynistycznej i z wielką przyjemnością zgodził się na użycie swojego imienia dla tak zacnego statku. Budowa statku trwała dwa i pół roku, a z okazji wodowania odbyła się we wsi wielka impreza, na którą zaproszono też króla (stąd te weneckie malowidła i temu podobne atrakcje).
Król sam nie mógł przybyć, ale wysłał swoich dwóch synów: Leopolda i Filipa. Książęta przyjechali, jak podają zapiski historyczne, pociągiem do Dendermonde o godzinie 14, gdzie powitano ich salwami armatnimi i biciem dzwonów, a cała droga z Dendermonde do Baasrode była bogato udekorowana kwiatami i jodłowymi gałęziami. Zebrało się przy niej mnóstwo gawiedzi, bo każdy chciał zobaczyć na własne oczy tak znamienitych gości.
Na miejscu zebrały się wszystkie ważniejsze szychy, odbyło się mnóstwo przemówień, a książęta obejrzeli statek dookoła. W końcu proboszcz go ochrzcił i statek został opuszczony na wody Skaldy.
W dniu wodowania statek Leopold I był czwartym co do wielkości statkiem belgijskiej floty handlowej. Jego kapitanem został Charles Gerbendin.
Pierwszy rejs „Leopolda I” odbył się 25 czerwca 1852 roku do Nowego Jorku, Hawany i Matanzas. Do Antwerpii powrócił w sylwestra tego samego roku. Przewoził emigrantów do Ameryki, a do Belgii przywoził m.in. cukier, tytoń, ryż, cygara, bawełnę, świece… W 1860 roku został sprzedany Brytyjczykom z powodu poważnych kłopotów finansowych właściciela. Ostatecznie spoczął prawdopodobnie gdzieś na dnie oceanu…
W muzeum znajduje się sporo modeli łodzi, statków i barek, które wykonywano przed budową prawdziwych, wielkich jednostek. Każdy z nich wykonany jest z najdrobniejszymi detalami, także ruchomymi i zdejmowanymi, bo dzięki modelom można było poprawić ewentualne błędy konstrukcyjne i przetestować, czy wszystko gra.

