W nocy z 30 czerwca na 1 lipca 1985 roku w porcie w Antwerpii rozegrała się jedna z najbardziej spektakularnych akcji w historii organizacji Greenpeace.

Statek „Sirius”, należący do aktywistów, znajdował się pod nadzorem belgijskich władz po wcześniejszych protestach przeciwko zrzutom odpadów przemysłowych do Morza Północnego. Jednostka była unieruchomiona w porcie przez ponad miesiąc w wyniku zajęcia prawnego, o które wnioskowali armatorzy współpracujący z firmami Bayer oraz NL Chemicals Gent.

„Sirius” nie od początku należał do Greenpeace. Zbudowany na początku lat 50. jako jednostka pilotowa dla holenderskiej służby morskiej, przez lata służył do przewożenia pilotów morskich na duże statki handlowe.

Piloci to doświadczeni nawigatorzy, którzy wchodzą na pokład jednostek wpływających do portów i bezpiecznie prowadzą je przez trudne odcinki, takie jak wąskie kanały, wymagające wejścia do portów czy miejsca o dużym natężeniu ruchu. „Sirius” dowoził ich z brzegu na statki i odbierał po zakończonym manewrze, pełniąc ważną funkcję w systemie bezpieczeństwa żeglugi.

Po wycofaniu ze służby w 1980 roku statek został wystawiony na sprzedaż i zakupiony przez Greenpeace, który potrzebował własnej jednostki na wodach europejskich. W tym samym czasie wykorzystywany przez organizację „Rainbow Warrior” znajdował się w Stanach Zjednoczonych, gdzie brał udział w kampaniach przeciwko testom nuklearnym i działaniach na rzecz ochrony środowiska morskiego. „Sirius” został więc przystosowany do akcji protestacyjnych.

Zielony kadłub oraz charakterystyczne dla Greenpeace motywy, takie jak tęcza i gołąb pokoju na dziobie, sprawiały, że jednostka była łatwo rozpoznawalna. W kolejnych latach statek brał udział w ponad 150 akcjach na europejskich wodach.

Protest przeciwko „białemu błotu”

Zatrzymanie statku „Sirius” było bezpośrednio związane z akcją Greenpeace przeciwko zrzutom odpadów z produkcji dwutlenku tytanu. Odpady te, nazywane „białym błotem”, przez lata trafiały do Morza Północnego i budziły sprzeciw organizacji ekologicznych.

Greenpeace prowadził szeroką kampanię, starając się nagłośnić problem i doprowadzić do zakończenia tych praktyk. Protesty przybierały różne formy, od blokad po działania na morzu, i miały wywrzeć presję na rządy oraz koncerny chemiczne.

Organizacja była świadoma, że jej działania mogą prowadzić do konsekwencji prawnych. Jednocześnie wskazywała, że procesy i roszczenia finansowe mają na celu ograniczenie jej działalności. Ze względu na międzynarodowy charakter kampanii sprawy trafiały do sądów w różnych krajach. W owym czasie łączna kwota roszczeń wobec Greenpeace byłaby dziś równowartością około 350–450 tysięcy euro.

Sprawa „białego błota” stała się jednym z najgłośniejszych tematów w Europie Zachodniej, pokazując napięcia między przemysłem chemicznym a organizacjami ekologicznymi.

Nocna akcja w porcie

„Sirius” znalazł się w porcie w Antwerpii nieprzypadkowo. Greenpeace prowadził wówczas działania przeciwko belgijskim statkom przemysłowym, które zrzucały odpady chemiczne do Morza Północnego. Aktywiści próbowali je blokować i nagłaśniać problem, utrudniając zrzuty do morza.

Podczas jednej z takich akcji statek został zatrzymany przez belgijskie władze i unieruchomiony w porcie, aby uniemożliwić dalsze protesty.

Załoga „Siriusa” postanowiła działać. W nocy z 30 czerwca na 1 lipca 1985 roku aktywiści przystąpili do realizacji planu ucieczki. O drugiej w nocy jednostka opuściła port. W ciągu kilkunastu minut odcięto liny cumownicze i przygotowano statek do wypłynięcia.

Największym wyzwaniem były niskie mosty na trasie prowadzącej z Antwerpii w kierunku Holandii. Aby je pokonać, załoga musiała ściąć maszt, ponieważ w przeciwnym razie statek nie byłby w stanie przepłynąć pod konstrukcjami. Wybrano trasę przez Schelde-Rijnkanaal, ponieważ standardowa droga przez Scheldę była niemożliwa ze względu na śluzy.

Cała operacja została bardzo starannie przygotowana i przeprowadzona niezauważenie. Ucieczkę ułatwił fakt, że jednostka policji portowej znajdowała się w tym czasie w dokach, a osoby pilnujące statku spały. Pod osłoną nocy „Sirius” opuścił port i skierował się w stronę granicy belgijsko-holenderskiej.

Zanim służby portowe zorientowały się w sytuacji, statek opuścił terytorium Belgii i był już w drodze do Holandii. Gdy Antwerpia budziła się rankiem, jednostka kierowała się w stronę śluz Kreekrak, a następnie do IJmuiden, gdzie czekali działacze Greenpeace, sympatycy organizacji oraz media. Według relacji załogi rejs przebiegł bez większych problemów, a statek otrzymał wsparcie ze strony holenderskich władz i policji.

Rzeczywistość jak żart

Holenderskie media nie kryły ironii, określając całą sytuację mianem „najlepszego belgijskiego dowcipu od lat”. Określenie to nie było przypadkowe. W krajach Beneluksu od lat popularne są dowcipy o Belgach, przedstawiające ich jako nieco naiwnych lub nieporadnych.

W tym kontekście ucieczka „Siriusa” idealnie wpisała się w ten schemat. Statek zatrzymany przez władze wymyka się nocą z jednego z największych portów Europy, przepływa pod mostami z uciętym masztem i bez przeszkód przekracza granicę państwową, zanim ktokolwiek zdąży zareagować.

Holenderskie gazety szybko podchwyciły temat, przedstawiając wydarzenie jako historię na granicy absurdu, w której rzeczywistość dorównuje żartowi. W komentarzach podkreślano nie tyle spryt aktywistów, ile bezradność służb, które mimo wcześniejszego zatrzymania statku nie zdołały zapobiec jego ucieczce. Ironia polegała na tym, że nie trzeba było niczego wymyślać, wystarczyło opisać to, co się wydarzyło.

Określenie „najlepszy belgijski dowcip od lat” było więc w istocie kąśliwą oceną sytuacji. Całe wydarzenie odebrano jako kompromitację władz i dowód na to, że nawet w ściśle kontrolowanym porcie może dojść do spektakularnej ucieczki.

Efekt domina

Ucieczka „Siriusa” z portu w Antwerpii odbiła się szerokim echem i stała się tematem ogólnokrajowej dyskusji. Kwestia zrzutów odpadów do morza szybko znalazła się w centrum życia publicznego i politycznego, a presja społeczna zaczęła narastać.

Pod wpływem tych wydarzeń rząd belgijski ogłosił, że będzie wymagał od krajowych firm zakończenia składowania odpadów tytanowych w morzu do 1987 roku. Decyzja ta wpisywała się w szerszy europejski trend zaostrzania przepisów dotyczących ochrony środowiska morskiego i była jednym z pierwszych wyraźnych sygnałów zmiany podejścia do tego typu praktyk.

Akcja aktywistów pokazała, że takie działania potrafią nie tylko przyciągnąć uwagę opinii publicznej, ale także wymusić reakcję polityczną. Nie była to tylko ucieczka statku. Jedna akcja w porcie w Antwerpii uruchomiła proces zmian. Spór o ochronę środowiska przestał być sprawą naukowców i działaczy ekologicznych, a stał się tematem debaty publicznej i politycznej, z konsekwencjami odczuwalnymi także poza regionem.

Anna Janicka

Fot. autor: Jvhertum, źródło: en.wikipedia.orgI

Podziel się: