Dlaczego tracimy zdolność skupienia i jak ją odzyskać?

W ciągu ostatniej dekady sposób, w jaki funkcjonuje ludzki umysł, przeszedł cichą rewolucję. Choć ewolucja biologiczna zajmuje tysiące lat, to nasza ewolucja poznawcza przyspieszyła do tempa, za którym mózg przestaje nadążać. 

Coraz częściej zadajemy sobie pytanie: czy potrafimy się jeszcze skupić? I tu odpowiedź nie jest prosta, bo choć nasz hardware pozostał ten sam, to software, który na nim uruchamiamy każdego dnia, uległ głębokiej fragmentacji.

Jednym z największych kłamstw współczesności jest wiara w mit wielozadaniowości. Przez lata wmawiano nam, że bycie produktywnym oznacza robienie wielu rzeczy naraz: odpisywanie na maile podczas spotkania, słuchanie podcastu przy pisaniu raportu czy zerkanie na powiadomienia w trakcie kolacji. Tymczasem nauka jest bezlitosna: ludzki mózg nie potrafi robić dwóch rzeczy wymagających uwagi jednocześnie. To, co nazywamy wielozadaniowością, jest w rzeczywistości nieustannym przełączaniem uwagi z jednego zadania na drugie.

Każde przełączenie uwagi wiąże się z tzw. kosztem zmiany. Kiedy odrywamy wzrok od tekstu, by sprawdzić krótką wiadomość, nasz mózg potrzebuje czasu, by wrócić do pierwotnego stanu głębokiego skupienia. Niektóre badania sugerują, że powrót do ponownego skupienia na przerwanym zadaniu może zająć nawet dwadzieścia trzy minuty. Jeśli więc sprawdzamy telefon co kwadrans, to de facto nigdy nie osiągamy stanu „flow” – momentu, w którym nasza praca staje się najbardziej efektywna i satysfakcjonująca.

Dlaczego skupienie stało się tak trudne? Ponieważ żyjemy w erze „ekonomii uwagi”. Firmy technologiczne, serwisy społecznościowe i platformy streamingowe nie sprzedają nam produktów – one sprzedają naszą uwagę reklamodawcom. Każda sekunda, w której patrzymy w ekran, jest monetyzowana.

Inżynierowie oprogramowania wykorzystują wiedzę z zakresu psychologii behawioralnej, by projektować mechanizmy uzależniające. Powiadomienia w kolorze czerwonym (wyzwalającym reakcję alarmową), system „nieskończonego przewijania” (eliminujący naturalne punkty stopu) czy algorytmy podsuwające treści wywołujące skrajne emocje – to wszystko ma na celu jedno: zhakowanie naszego układu dopaminowego. Dopamina, hormon motywacji i nagrody, zalewa nasz mózg przy każdym „lajku” czy nowym nagłówku, tresując nas do poszukiwania natychmiastowej gratyfikacji kosztem długofalowego skupienia. 

Z perspektywy ewolucyjnej nasza skłonność do rozpraszania się była mechanizmem przetrwania. Przodek, który potrafił błyskawicznie przerzucić uwagę na szelest w krzakach, miał większe szanse na przeżycie niż ten, który był zbyt skupiony na malowaniu naskalnym i zjadł go niedźwiedź. Dziś jednak ten mechanizm, zwany „odruchem orientacyjnym”, działa przeciwko nam. Każde powiadomienie w telefonie jest dla naszego gadziego mózgu owym „szelestem w krzakach”. W wielu badaniach opisano tzw. „efekt drenażu mózgu”, spowodowany smartfonami. 

Sama obecność smartfona zmniejsza zarówno naszą uwagę, jak i pamięć, sprawiając, że wykonujemy zadania mniej efektywnie. Wychodzi więc na to, że nie potrafimy się już bronić przed wciągającą siłą współczesnych mediów. Niech rękę podniesie ten, kto potrafi cały odcinek serialu czy film obejrzeć bez włączenia pauzy aby zobaczyć czy coś ciekawego nie wydarzyło się na Facebook’u czy Instagramie.

Przewlekłe rozproszenie prowadzi do stanu, który psychologowie nazywają „ciągłą częściową uwagą”. Żyjemy w gotowości do reakcji, ale bez głębi. To prowadzi do ogromnego zmęczenia poznawczego, frustracji i poczucia jałowości. Kiedy nie potrafimy skupić się na książce, filmie czy rozmowie z bliską osobą, tracimy nie tylko czas, ale i zdolność do budowania głębokich relacji i krytycznego myślenia.

Kryzys uwagi to nie tylko problem indywidualnej produktywności. To zagrożenie dla kultury i nauki. Napisanie skomplikowanego kodu, stworzenie dzieła literackiego czy rozwiązanie problemu matematycznego wymaga godzin nieprzerwanego wysiłku intelektualnego. Jeśli jako społeczeństwo stracimy tę zdolność, staniemy się jedynie konsumentami gotowych rozwiązań, a nie ich twórcami.

Co więcej, brak umiejętności skupienia się wpływa na naszą empatię. Zrozumienie drugiego człowieka wymaga bowiem obecności i uważnego słuchania. W świecie, w którym podczas rozmowy kładziemy telefon na stole ekranem do góry, podświadomie wysyłamy sygnał: „jesteś ważny, ale tylko do czasu, aż nie pojawi się coś ciekawszego w sieci”. Przygnębiający jest widok ludzi siedzących w kawiarni, parku czy w autobusie, gdzie każdy z nich ma głowę pochyloną nad telefonem jak gdyby była to najcenniejsza rzecz na świecie. 

Wpływ technologii na rozwijające się mózgi dzieci to jeden z najbardziej palących tematów współczesnej psychologii i neuronauki. Mózg dziecka, charakteryzujący się ogromną plastycznością, dosłownie „rzeźbi się” pod wpływem bodźców płynących z otoczenia. Gdy tym otoczeniem staje się głównie ekran, proces ten przebiega inaczej, niż przewidziała ewolucja. Mózg małego człowieka jest znacznie bardziej wrażliwy na działanie dopaminy niż mózg dorosłego. Gry mobilne i media społecznościowe są projektowane tak, by dostarczać tzw. zmiennego harmonogramu wzmocnień. Każdy poziom, zdobyty punkt czy polubienie wyzwalają strzał dopaminy. 

Nadmierna stymulacja cyfrowa wyręcza korę przedczołową. Gdy algorytm decyduje, co dziecko obejrzy za chwilę, jego mózg nie ćwiczy umiejętności podejmowania decyzji ani odraczania nagrody. Może to prowadzić do problemów z regulacją emocji i większej skłonności do zachowań impulsywnych w przyszłości. 

Czy da się zatem odzyskać swój umysł?

Dobra wiadomość jest taka, że mózg jest neuroplastyczny. Umiejętność skupienia można trenować niczym mięsień. Przejdźmy zatem przez kilka filarów odbudowy uwagi:

  1. Radykalna higiena cyfrowa: Pierwszym krokiem nie jest silna wola, lecz zmiana środowiska. Wyłączenie zbędnych powiadomień, tryb „nie przeszkadzać” i fizyczne usuwanie telefonu z zasięgu wzroku podczas pracy to absolutne podstawy. Jeśli coś nie jest widoczne, mózg nie musi zużywać energii na ignorowanie tego. 
  2. Zasada 3-6-9-12: Zero ekranów do 3. roku życia, brak własnej konsoli do 6. roku życia, Internet pod nadzorem od 9. roku życia i samodzielne media społecznościowe dopiero po 12. roku życia. Obecnie już kilkanaście krajów w Europie wprowadziło ogólnokrajowe ograniczenia lub całkowite zakazy używania smartfonów w szkołach. Globalnie trend ten przybiera na sile.
  3. Bloki głębokiej pracy: Zamiast próbować skupić się przez cały dzień, warto wyznaczyć sobie 90-minutowe okna intensywnej pracy nad jednym zadaniem. To czas bez Internetu, bez rozmów, bez rozpraszaczy.
  4. Trening nudy: Współczesny człowiek panicznie boi się nudy. W kolejce, w windzie, na czerwonym świetle – odruchowo sięgamy po telefon. Tak jakbyśmy bez niego byli pogrążeni w nicości. Przejrzenie telefonu jest pierwszą rzeczą, którą się robi zaraz po przebudzeniu oraz ostatnią przed zaśnięciem. W zależności od prowadzonych badań i grupy wiekowej, przeciętny użytkownik sięga po telefon od pięćdziesięciu do ponad dwustu razy dziennie. 

Oznacza to sprawdzanie telefonu mniej więcej co dziesięć do dwudziestu minut. Całkiem przerażający wynik. Pozwalając sobie na nudę, dajemy mózgowi czas na domyślną aktywność sieciową, która odpowiada za kreatywność i przetwarzanie emocji.

  • Uważność (Mindfulness): Medytacja to w rzeczywistości trening powracania uwagą do obiektu (np. oddechu). Każdy moment, w którym zorientujesz się, że Twoje myśli odpłynęły i świadomie je przywołasz, jest jak jedno powtórzenie na siłowni umysłu.
  • Czytanie długich form: Czytanie książek to jedna z najlepszych odtrutek na cyfrowe rozproszenie. Wymaga ono linearnego wysiłku i budowania obrazów w głowie, co angażuje inne obszary mózgu niż szybkie skanowanie postów na Facebooku. 

Umiejętność skupienia się w XXI wieku staje się nowym rodzajem inteligencji, a może nawet nowym wyznacznikiem statusu społecznego. Osoby, które potrafią kontrolować i podtrzymać swoją uwagę, będą miały przewagę na rynku pracy, będą zdrowsze psychicznie i zdolne do budowania głębszych więzi. Musimy zrozumieć, że nasze skupienie jest zasobem ograniczonym. Każdy „scroll” to oddanie kawałka swojego życia algorytmowi. Pytanie „czy potrafimy się skupić” powinno w zasadzie zostać zastąpione pytaniem pt.: „czy jesteśmy gotowi zawalczyć o prawo do własnych myśli?”. Odpowiedź zależy od tego, co zrobisz zaraz po przeczytaniu tego zdania – czy odłożysz urządzenie, by przez chwilę po prostu pomyśleć, czy klikniesz w kolejny link.

Aleksandra Szewczyk, psycholog

Podziel się: