Pochwała ma w założeniu wzmacniać. Dawać dziecku poczucie, że coś zrobiło dobrze, że sobie poradziło, że warto próbować dalej. W praktyce bywa jednak inaczej.

Słowa takie jak „super”, „brawo” czy „świetnie” pojawiają się często i w różnych sytuacjach, niezależnie od tego, co dokładnie zostało zrobione. W rezultacie nie daje to informacji, co było ważne ani co faktycznie się udało.

Znacznie większą wartość mają komunikaty odnoszące się do konkretu. Kiedy dorosły mówi: „widzę, że długo nad tym pracowałeś” albo „sam znalazłeś rozwiązanie”, pojawia się informacja, która pozwala lepiej zrozumieć własne działanie. Widać wtedy, co było istotne i co doprowadziło do efektu.

To istotne, ponieważ poczucie własnych możliwości nie opiera się na samych słowach, lecz na doświadczeniu. Buduje się wtedy, gdy widać związek między wysiłkiem a rezultatem. Gdy można powiedzieć: „udało mi się”, „poradziłem sobie”, „spróbowałem jeszcze raz i wyszło lepiej”.

Trudność pojawia się wtedy, gdy pochwała dotyczy wyłącznie efektu. Jeśli słyszy się ją głównie w sytuacjach, w których coś się udało, łatwo przyjąć, że tylko takie momenty mają wartość. W konsekwencji rośnie znaczenie wyniku, a maleje gotowość do podejmowania prób. Pomyłka zaczyna być czymś, czego lepiej unikać.

Dlatego równie ważne jak rezultat jest to, co dzieje się w trakcie działania. Wysiłek, kolejne próby, sposób radzenia sobie z trudnością. Zwrócenie na to uwagi pozwala zobaczyć, że rozwój nie polega wyłącznie na osiąganiu idealnych efektów.

Kolejną kwestią jest częstotliwość pochwał. Jeśli pojawiają się przy każdej czynności, stają się przewidywalne i przestają wyróżniać sytuacje, które rzeczywiście są warte zauważenia. Może się wtedy pojawić oczekiwanie reakcji dorosłego za każdym razem, gdy coś się zrobi.

W dłuższej perspektywie prowadzi to do uzależnienia od zewnętrznej oceny. Zamiast kierować się własnym odczuciem, zaczyna się sprawdzać, czy działanie zostanie zauważone i skomentowane.

Podobny efekt wywołują pochwały oparte na porównaniach. Odwoływanie się do innych przesuwa uwagę z własnych postępów na wynik w relacji do otoczenia. W takiej sytuacji ważniejsze staje się to, kto zrobił coś lepiej, niż to, czego faktycznie się nauczono.

Znacznie bardziej wspierające jest odnoszenie się do zmian w czasie. Zauważenie, że coś wychodzi lepiej niż wcześniej, pozwala dostrzec rozwój jako proces. Buduje też poczucie wpływu na własne działanie.

W codziennych sytuacjach nie chodzi o to, by całkowicie zrezygnować z pochwał. Istotne jest raczej to, jaką pełnią funkcję. Najlepiej sprawdzają się wtedy, gdy są krótkie, konkretne i odnoszą się do tego, co rzeczywiście się wydarzyło.

Nie każde zachowanie wymaga komentarza. Stała ocena, nawet pozytywna, może być obciążająca. Równie ważne jak słowa jest zauważenie i obecność.

Pochwała łatwo może stać się czymś, czego zaczyna się potrzebować coraz częściej. Jeśli każda czynność spotyka się z reakcją dorosłego, trudno działać bez niej. Z czasem ważniejsze staje się to, czy ktoś coś powie, niż to, co samemu się czuje.

Nie oznacza to, że trzeba przestać chwalić. Raczej że warto robić to uważniej. Mniej automatycznie, bardziej konkretnie. Czasem krócej. Bo w gruncie rzeczy nie chodzi o to, by słyszeć jak najwięcej dobrych słów. Chodzi o to, by rozumieć, co się potrafi i co już się udało.

Mądre chwalenie nie polega na tworzeniu idealnego obrazu. Chodzi o to, by pomagać dostrzegać własne mocne strony, wysiłek i postępy.

Nie potrzeba ciągłego zachwytu. Potrzebna jest uwaga, zrozumienie i proste, uczciwe komunikaty. To one mają największy wpływ na to, jak myśli się o sobie w przyszłości.

Barbara Kamińska

Podziel się: