NA WŁASNE OCZY – AARSCHOT

Tak jak cała przyroda budzi się do życia na wiosnę, tak i my powołujemy do życia nowy cykl – relacje z niezwykłych miejsc w Belgii, sygnowane marką NA WŁASNE OCZY.

W dobie nadmiaru blogów podróżniczych przesyconych linkami afiliacyjnymi do płatnych współprac, insta kont przepełnionymi topkami 10 miejsc, które musisz zobaczyć, a każdy już je sfotografował po tysiąckroć i opublikował po stokroć, proponujemy coś innego: świat widziany oczami wolnej podróżniczki, kierującej się ideą slow travel i szukającej piękna i drobnych cudowności na każdym kroku.

Bo czasami zdarza nam się mieszkać w najpiękniejszym miejscu na ziemi, ale ciągle nęceni instagramowymi, przeedytowanymi zdjęciami szukamy szczęścia i zachwytu dalej, drożej i przez maksymalnie 5 urlopowych tygodni w roku.

A Belgia naprawdę jest niezwykła i często niedoceniana. Jednym z wyjątkowo urokliwych miast, a nie odwiedzanych jeszcze przez rzesze turystów jest niewątpliwie Aarschot – nazywane perłą regionu Hageland, leżące nieopodal Leuven, w prowincji Brabancja Flamandzka. Tamtejsi mieszkańcy i działacze sektora turystyczno-kulturalnego podejmują wiele działań mających na celu przyciągnięcie nowych turystów i zapoznanie ich z lokalną historią i kulturą, a ich dotychczasowym największym sukcesem niewątpliwie jest przywrócenie do życia lokalnego piwa Bruine – dzięki determinacji Aarschot Tourism, mieszkańców i lokalnych piwowarów.

Po kilku dekadach przerwy można ponownie delektować się smakiem Bruin, Forto czy Duc na przykład w kawiarni `t Bruine, zaś w Aarschotse Stadsbrouwerij można z bliska śledzić proces warzenia w domowym browarze i uczestniczyć w warsztatach analizy smaku, aromatu i koloru piwa. Brzmi jak prawdziwa uczta dla koneserów, prawda?

Zaś wszyscy, których żądza wiedzy o lokalnej historii i interesujących ciekawostkach nie odstępuje na krok, mogą skorzystać z oprowadzania po mieście i okolicy przez Aarschot Greeter – lokalnych przewodników-wolontariuszy. Są to pasjonaci związani z miastem i znający je od podszewki, dzięki czemu z łatwością i przyjemnością będą mogli podzielić się swoją wiedzą na temat architektury, historii i kultury podczas przygotowanego przez nich spaceru.

Z tej niezwykłej inicjatywy może skorzystać każdy, po uprzednim umówieniu się, z co najmniej 2-tygodniowym wyprzedzeniem, za pośrednictwem strony internationalgreeter.org, przy czym grupy nie mogą być liczniejsze niż 6 osób. Jeśli zaś planujesz odwiedzić to piękne miasto z liczniejszą grupą znajomych – ofertę licencjonowanych, miejskich przewodników znajdziesz na ich oficjalnej stronie internetowej (gidsenbodaarschot.be).

Z kolei miłośnicy kultury nie mogą przejść obojętnie obok złego wilka, pełnych ziaren i letniego black out. Zaintrygowani? No to po kolei. Boze Wolffestival (Festiwal Złego Wilka) to międzynarodowy festiwal teatru formy, odbywający się w Aarschot i okolicy, który co roku w kwietniu ściąga najznamienitszych artystów-lalkarzy i animatorów. Tegoroczną edycję, mającą miejsce od 22. do 26. kwietnia, uświetnią swoją obecnością zespoły z Islandii, Włoch, Danii, Holandii, Niemiec, Francji i Kanady, a program jest już dostępny na stronie internetowej i bez wątpienia można powiedzieć, że miłośnicy teatru w każdym wieku znajdą coś dla siebie.

Zaś amatorzy chóralnej muzyki nie mogą przegapić Aarschot Volkoren i już teraz niech rezerwują datę 9 maja. Bowiem właśnie wtedy po całym mieście roznosić się będzie chóralny śpiew – czasami a cappella, czasami przy wtórze akompaniamentu muzycznego. Szczegółowy program nie jest jeszcze znany, ale liczby z poprzedniej edycji pozwalają nakreślić skalę wydarzenia: 80 chórów, ponad 2000 śpiewaków, 150 koncertów. Robi wrażenie, prawda? Zwłaszcza jak pomyślimy o darmowym festiwalu, o którym prawie nikt nie wspomina na arenie krajowej.

Natomiast bezwzględnie wszyscy widzimy się wieczorem, 15 sierpnia po 21:00 na corocznym Sint-Rochusverlichting (Noc Świec św. Rocha), które niezmiennie przyciąga rzesze turystów. Wtedy Aarschot, nazywane perłą regionu Hageland, w pełni zasługuje na swoje miano – na 3 godziny zostaje zupełnie pozbawione oświetlenia elektrycznego i spowite mrokiem, rozświetlanym wyłącznie tysiącami świec. Mieszkańcy i firmy dekorują okna swoich domów i firm, tworząc wyjątkowe iluminacje, nadające miastu niezwykłego uroku, dzięki czemu spacer uliczkami staje się naprawdę magicznym doświadczeniem.

No a oprócz tego Aarschot oferuje setki kilometrów ścieżek rowerowych i pieszych po naprawdę pięknym regionie czy spacer miejski szlakiem rzeźb, których znajdziemy tam ogromną ilość. A do tego jeszcze przepiękne zabytki architektury, z gotyckim kościołem Matki Bożej na czele, gdzie na życzenie umożliwiana jest wspinaczka na 85-metrową wieżę kościoła, z której nie tylko rozpościera się niezwykły widok na okolicę, ale gdzie również, po pokonaniu 200 schodów, można podziwiać znajdujący się tam od 2018 roku Karillon Pokoju, z unikalnym zdobieniem każdego dzwonu.

Nie można też zapomnieć o znajdującym się w najbliższym sąsiedztwie kościoła beginażu, będącym jednym z urokliwszych w kraju. Choć historia tego miejsca, sięgającego swymi początkami XIII wieku, była burzliwa i duża część architektury nie zachowała się w swoim oryginalnym kształcie, to jednak jest to niezwykle piękne miejsce, epatujące spokojem i pozwalające napawać się ciszą w centrum ruchliwego miasta.

A jeśli o centrum miasta mowa, to ściana południowa Wielkiego Rynku jest niemym świadkiem krwawej historii – całkowicie zdewastowana i wyburzona w odwecie za rzekome zamordowanie niemieckiego oficera w 1914 roku, została odbudowana w stylu flamandzkiego renesansu, a znajdujące się tam kamienice zachwycają schodkowymi szczytami i ceglaną architekturą.

Warto pozwolić sobie na niespieszny spacer ulicami miasta, gdzie na każdym kroku budynki zachwycają niezwykłymi detalami, witrażami, mozaikami czy czasem współczesnymi instalacjami i dać się poprowadzić na wzgórze, już poza ścisłym centrum i wdrapać się na średniowieczną Wieżę Aurelianusa, zwaną także Wieżą Orleańską, a tam zachwycić się sposobem jej odrestaurowania, łączącym historię z nowoczesnością. Bo takie właśnie jest Aarschot.

NA WŁASNE OCZY

Podziel się: