Od lat w Belgii funkcjonuje prosty i politycznie wygodny podział: Flandria uchodzi za bardziej prawicową, a Walonia za bardziej lewicową.
Najnowsze badanie KU Leuven pokazuje jednak, że ten dobrze znany schemat coraz słabiej opisuje rzeczywistość. Różnice w poglądach między Flamandami a francuskojęzycznymi Belgami są mniejsze, niż sugerują polityczne narracje i wyniki wyborów. Coraz wyraźniej widać natomiast, że to partie polityczne, media i odrębne systemy polityczne po obu stronach granicy językowej wzmacniają obraz tych różnic.
Więcej podobieństw, niż się wydaje
Z analizy Daan Delespaula, socjologa polityki i autora opracowania Two worlds, one nation? Comparing the political spaces of Flanders and Francophone Belgium, wynika, że Flamandowie i frankofoni są do siebie bardziej podobni, niż często się zakłada.
Autor badania oparł swoje wnioski na danych z lat 1979–2019. Analiza nie koncentrowała się wyłącznie na tym, jak głosują Belgowie, ale przede wszystkim na tym, co naprawdę myślą: jakie mają poglądy na gospodarkę, kwestie społeczne, migrację, równość płci czy organizację społeczeństwa. Po obu stronach granicy językowej podobieństw jest więcej, niż mogłoby się wydawać.
Niezależnie od tego, czy chodzi o równość kobiet i mężczyzn, migrację, przyjmowanie uchodźców czy ogólne spojrzenie na to, jak powinno być zorganizowane społeczeństwo, różnice między Flamandami a frankofonami okazują się zaskakująco niewielkie. Flandria i Walonia są pod tym względem znacznie bardziej podobne, niż sugerowałaby polityczna narracja.
Większe różnice widać w kwestiach gospodarczych, ale i tutaj obraz nie jest jednoznaczny. Belgowie francuskojęzyczni częściej popierają bardziej socjalne podejście do gospodarki i większą rolę państwa. Nie oznacza to jednak, że we Flandrii dominuje poparcie dla ograniczania wydatków socjalnych. Także tam wielu wyborców nadal popiera państwo opiekuńcze.
Część tych różnic wynika z odmiennej sytuacji społecznej. Po stronie francuskojęzycznej częściej spotyka się osoby o niższych dochodach i niższym poziomie wykształcenia niż we Flandrii, co sprzyja większemu poparciu dla ochrony socjalnej. Różnice te mają także tło gospodarcze, związane z odmienną historią rozwoju obu regionów.
Polityka bardziej dzieli niż poglądy
Najbardziej wyraźna różnica między obiema częściami kraju dotyczy systemu partyjnego. W Walonii od lat pozostaje on bardzo stabilny. Jak wskazuje Delespaul, od 1945 roku największe partie po stronie francuskojęzycznej straciły zaledwie około 2 procent swojego elektoratu. To wynik niezwykle niski na tle zachodnich demokracji. W praktyce oznacza to, że nadal mają tam silną pozycję i wciąż przyciągają około trzech czwartych wyborców.
We Flandrii sytuacja wygląda inaczej. Trzy główne nurty polityczne, czyli chadecy, socjaldemokraci i liberałowie, straciły od końca II wojny światowej około połowy swojego elektoratu. Dziś łącznie mają poparcie na poziomie około jednej trzeciej wyborców. System partyjny we Flandrii znacząco się zmienił, co otworzyło drogę dla nowych ugrupowań, zwłaszcza nacjonalistycznych i skrajnie prawicowych. Dlatego różnice między północą a południem kraju są tak widoczne w wynikach wyborów, mimo że poglądy społeczne nie są aż tak odmienne.
To szczególnie dobrze widać w podejściu do migracji. W debacie publicznej temat ten często przedstawiany jest jako symboliczna linia podziału między „prawicową” Flandrią a „bardziej otwartą” Walonią. Tymczasem badanie pokazuje, że sceptycyzm wobec imigracji jest w dużej mierze wspólny dla obu części kraju. Jak zauważa Delespaul, Belgowie generalnie podchodzą do migracji raczej sceptycznie, a pozytywnie ocenia ją tylko około co piąty respondent.
Dlaczego więc temat migracji wydaje się ważniejszy we Flandrii? Decyduje nie tylko podejście wyborców, ale też sposób, w jaki funkcjonuje on w debacie publicznej. W mediach francuskojęzycznych pojawia się rzadziej niż we Flandrii, gdzie od lat zajmuje centralne miejsce. Różnicę widać także w działaniach partii. Na południu przez długi czas unikały one uczynienia z migracji głównego tematu sporu, podczas gdy na północy ugrupowania prawicowe stosunkowo wcześnie nadały mu dużą wagę.
We Flandrii migracja stała się jednym z najważniejszych tematów dla wielu wyborców. Niemal co czwarty uznaje ją za priorytet. W Walonii podobnego zdania jest tylko 8 procent respondentów. Tam częściej jako najważniejsze wskazywane są kwestie gospodarcze, takie jak inflacja, siła nabywcza czy koszty życia. Nie oznacza to jednak, że są bardziej otwarci na migrację, lecz że większą wagę przywiązują do spraw ekonomicznych.
Zaskakująco podobne elektoraty
Badanie pokazuje też, że niektóre grupy wyborców są do siebie bardziej podobne, niż mogłoby się wydawać. Widać to choćby przy porównaniu wyborców Partii Socjalistycznej i Vlaams Belang.
Obie grupy często mają podobne oczekiwania: silniejszą ochronę socjalną, większe bezpieczeństwo ekonomiczne i bardziej konserwatywne podejście do migracji. Różnica polega na tym, że dziś politycznie reprezentują je inne partie.
Dobrym przykładem są losy socjaldemokracji po obu stronach kraju. We Flandrii Vooruit stopniowo przesuwał się w stronę klasy średniej i lepiej wykształconych wyborców, oddalając się od części dawnego elektoratu. Od lat 90. część tych wyborców zaczęła odpływać w stronę skrajnej prawicy.
PS w Walonii obrał inną strategię. Partia pozostała bliżej klasy pracującej i konsekwentnie akcentowała kwestie płac, świadczeń i bezpieczeństwa socjalnego. Badanie sugeruje, że właśnie to pomogło jej dłużej utrzymać swój elektorat i ograniczyć wzrost skrajnej prawicy w Walonii.
Nie chodzi jednak tylko o bieżące strategie partii. Znaczenie mają także dawne więzi między polityką a organizacjami społecznymi. W Belgii przez lata partie były silnie powiązane m.in. ze związkami zawodowymi, kasami chorych i różnymi środowiskami ideowymi. Choć od lat 90. te powiązania osłabły, po stronie francuskojęzycznej, zwłaszcza wokół ruchu socjalistycznego, w większym stopniu przetrwały. To tłumaczy większą stabilność tamtejszej sceny politycznej.
Wyborcy są dziś mniej wierni tym samym partiom. W 1991 roku 57,6 proc. członków związków zawodowych głosowało na partie reprezentujące trzy główne nurty polityczne. W 2019 roku było to już tylko 30,5 proc. To pokazuje, że dawne polityczne więzi słabną, choć nie zniknęły całkowicie.
Na tym tle Walonia długo wydawała się wyjątkiem. Gdy w wielu krajach Europy Zachodniej rosła skrajna prawica, francuskojęzyczna Belgia sprawiała wrażenie odpornej na ten trend. Badanie pokazuje jednak, że ten stan nie musi się utrzymać.
Coraz wyraźniej widać to na przykładzie MR, który zaczął zdobywać poparcie w dawnych bastionach PS, zwłaszcza w byłych regionach przemysłowych wzdłuż Mozy. Partia przyciąga tam wyborców ludowych, którzy nie czują już dawnej więzi z socjalistami. To właśnie oni mogą okazać się kluczowi dla przyszłości belgijskiej polityki. Jeśli pojawi się wyraźniejsza oferta na prawo od MR, część z nich może ponownie zmienić polityczny kierunek.
Podział na „prawicową Flandrię” i „lewicową Walonię” okazuje się znacznie mniej oczywisty, niż przez lata sądzono. Belgia nie składa się z dwóch całkowicie odrębnych politycznych światów. Różnice między Flandrią a Walonią wciąż istnieją, ale znacznie częściej dotyczą partii, mediów i systemu politycznego niż poglądów obywateli.
Anna Janicka
Na podstawie

