Kiedy w Belgii cichnie świąteczny gwar, niewielkie flamandzkie miasto zaczyna swoje coroczne święto.
W pierwszy weekend po Trzech Królach odbywa się tam Bommelfeesten, wyjątkowa zimowa tradycja sięgająca XIX wieku, obchodzona w obecnej formie od lat pięćdziesiątych XX wieku.
W tych dniach ulice miasta wypełniają się postaciami w maskach, rozświetlonymi platformami i tłumami mieszkańców, którzy wspólnie bawią się podczas jednych z najbardziej znanych zimowych obchodów w Belgii. W 2026 roku Bommelfeesten odbędzie się w weekend 10–12 stycznia.
Początki
Bommelfeesten ma długą historię. Pierwsze wzmianki pojawiły się w XIX wieku, choć zwyczaj przebierania się i wspólnej zabawy ma znacznie starsze korzenie. W średniowieczu był to czas pożegnania zimy i radości z nadejścia wiosny. Nazwa tej tradycji wywodzi się z lokalnego dialektu i pierwotnie oznaczała przebierańca lub kukłę noszoną podczas karnawałowych zabaw.
Dawniej mieszkańcy odwiedzali się po Trzech Królach w maskach, płatali figle i wprowadzali nieco zamieszania w codzienne życie. Z czasem zwyczaj domowych wizyt przekształcił się w zorganizowaną paradę uliczną, a następnie w trzydniowe miejskie obchody.
W XIX wieku zwyczaj przybrał bardziej zorganizowaną formę, a z biegiem czasu przekształcił się w obchody z paradami i postaciami królewskimi. W 1951 roku wybrano pierwszego króla Bommelfeesten, a rok później także królową. Od tamtej pory para królewska co roku symbolicznie przejmuje władzę nad miastem na czas karnawału. W 1959 roku odsłonięto pomnik Ronsese Zot (Błazna z Ronse), przedstawiający tańczącego błazna z zegarem, który stał się jednym z symboli wydarzenia.
Przygotowania do Bommelfeesten trwają wiele tygodni, a czasem zaczynają się już kilka miesięcy wcześniej. Platformy, kostiumy i dekoracje przygotowują mieszkańcy razem ze szkołami, stowarzyszeniami i grupami sąsiedzkimi. Rzemieślnicy budują konstrukcje, artyści zajmują się dekoracjami i układem występów, a rodziny szyją i ozdabiają stroje.
W pracach biorą udział osoby w różnym wieku. Starsi pokazują młodszym, jak szyć stroje i przygotowywać rekwizyty, a dzieci pomagają w prostszych zadaniach. W wielu domach przygotowania do parady są stałym elementem zimy i okazją do spotkań sąsiedzkich.
Wspólna praca nad przygotowaniami jednoczy społeczność Ronse i pomaga zachować tę wyjątkową tradycję.
Trzy dni świętowania
Bommelfeesten zaczyna się w piątkowy wieczór ceremonią przekazania kluczy do miasta królowi i królowej. Od tego momentu para królewska symbolicznie sprawuje władzę w Ronse przez cały czas trwania karnawału. Wieczór wypełniają koncerty, animacje i występy dziecięcych grup teatralnych.
W sobotni poranek mieszkańcy spotykają się przy Zottenmuur i w pochodzie udają się pod pomnik tańczącego błazna z zegarem. Składają tam kwiaty w hołdzie dawnym uczestnikom i twórcom wydarzenia. Po południu trwają przygotowania do wieczornego korowodu, a na rynku odbywa się ponowna ceremonia przekazania kluczy, tym razem w obecności mieszkańców.
W niedzielę na rynku odbywa się bal maskowy dla najmłodszych. Dzieci prezentują swoje stroje, biorą udział w konkursach i tańcach. Najważniejszym punktem dnia jest wybór dziecięcego księcia i księżniczki Bommelfeesten.
Ostatni dzień obchodów to Zotte Maandag, czyli Szalony Poniedziałek. Ma luźniejszy charakter i pełen jest humoru. Na ulicach pojawiają się mimowie i lokalni artyści, odbywa się konkurs na najpiękniejszy strój, a następnie para królewska oddaje klucze burmistrzowi. Wieczorem na rynku spalana jest kukła błazna, co symboliczne kończy karnawał i zapowiada nowy rok. Wspólne śpiewanie zamyka trzydniowe obchody, a mieszkańcy bawią się do późnej nocy.
Parada światła i ognia
Sobota wieczorem to kulminacyjny moment Bommelfeesten. Ulice Ronse rozbłyskują tysiącami świateł, a przez centrum miasta przesuwa się barwny korowód. Na czele idą orkiestry dęte i bębniarze, którzy nadają rytm całemu pochodowi. Za nimi pojawiają się rozświetlone platformy tematyczne z ogromnymi kukłami, bajkowymi i mitycznymi postaciami oraz scenkami nawiązującymi do aktualnych wydarzeń i lokalnych historii.
Uczestnicy noszą wymyślne kostiumy i maski, wiele z nich ozdobionych światłami. Wzdłuż trasy gromadzą się całe rodziny. Dzieci siedzą na ramionach rodziców, a starsi mieszkańcy oglądają widowisko z okien kamienic. Atmosfera jest radosna i głośna, słychać muzykę, śmiech i okrzyki publiczności.
Korowód kończy się na rynku Grote Markt, gdzie para królewska wita zgromadzonych i rzuca cukierki w stronę widzów. Wśród nich znajduje się miniaturowa figurka pomnika błazna, której złapanie uchodzi za wielkie wyróżnienie i zapowiedź pomyślności w nadchodzącym roku. Po rozdaniu słodyczy niebo rozświetlają fajerwerki, a potem mieszkańcy przenoszą się do barów i kawiarni, by świętować do późnej nocy.
Bommelfeesten to trzy dni wspólnej zabawy i spotkań. Rozświetlone platformy, muzyka, parada i wieczorne uroczystości tworzą niepowtarzalną atmosferę. To okazja, by zobaczyć, jak małe flamandzkie miasto potrafi zjednoczyć mieszkańców i zaprosić gości do wspólnego świętowania. Dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż kolorowych świateł i grzanego wina, to okazja, by przeżyć karnawał razem z mieszkańcami.
Szczegółowy program wydarzenia dostępny jest na stronie: ontdekronse.be/bommelsfeesten.
Warto przyjechać wcześniej i poznać samo miasto. Ronse leży w prowincji Flandria Wschodnia, na pograniczu z Walonią, w Ardenach Flamandzkich. Okoliczne wzgórza zimą wyglądają szczególnie malowniczo i stanowią piękne tło dla karnawału.
W centrum znajduje się neogotycka katedra św. Hermesa z podziemiami, które od wieków przyciągają pielgrzymów.
Spacerując po mieście, warto zobaczyć dawne domy zakonne, w tym klasztor Sióstr Miłosierdzia i kościół klasztorny św. Antoniego, a także zabytkowe kościoły i kaplice przypominające o bogatej historii Ronse.
Polecam
Agnieszka Buniowska



